REKLAMA
Resovia poległa w Chełmie
FacebookTwitterGoogle+EmailFacebook MessengerLinkedInPrint

Podopieczni Artura Bożyka po dobrym meczu pokonali u siebie Resovię Rzeszów 2:1. Gdyby na początku drugiej połowy gospodarze wykorzystali jedną z trzech dogodnych okazji, nie musieliby drżeć o wynik do ostatniego gwizdka sędziego. Wygrana chełmskiej drużyny była jak najbardziej zasłużona!

Na przestrzeni kilku ostatnich lat Chełmianka w rozgrywkach III ligi sześciokrotnie mierzyła się z Resovią i ani razu nie wygrała. Bilans spotkań jest korzystny dla rzeszowian. W sezonie 2013/2014 w Chełmie padł remis 1:1, w Rzeszowie gospodarze wygrali 1:0. W kolejnych rozgrywkach Resovia odniosła dwa zwycięstwa po 2:1, a w sezonie 2015/2016 w Chełmie zwyciężyła 2:0, natomiast u siebie zremisowała 0:0. I właśnie w tym ostatnim meczu Chełmianka była bliska wygranej, ale sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej w doliczonym czasie gry bramki przez Mateusza Poczwardowskiego.

W minioną niedzielę podopieczni Artura Bożyka znów stanęli przed szansą, by po raz pierwszy pokonać rzeszowską drużynę, która do tego meczu była w „dołku”. Nie wygrała żadnego z ostatnich czterech pojedynków. Trzy remisy i porażka to wyniki do Resovii niepodobne. Rzeszowianie z kolei po cichu liczyli, że podtrzymają dobrą passę spotkań z Chełmianką, a ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby im wyjść z kryzysu. Zespół gospodarzy bardzo chciał też zrehabilitować się za porażkę u siebie z Podhalem i pokazać, że przed własną publicznością też potrafi wygrywać i to z bardzo wymagającym przeciwnikiem. I pokazał! Po ostatnim gwizdku sędziego to Chełmianka cieszyła się z pierwszego historycznego zwycięstwa nad Resovią.

Pierwsze minuty spotkania należały do gości

Resovia ostro ruszyła na Chełmiankę, ale defensywa gospodarzy przetrzymała napór przeciwnika. W 16 min. miejscowi wyprowadzili szybką kontrę, po której Przemysław Banaszak z bliska trafił do siatki. Asystę zaliczył Hubert Kotowicz, który idealnie dograł do będącego w stuprocentowej sytuacji Banaszaka. Resovia próbowała odrobić straty, ale biła głową w mur i nie miała pomysłu na szczelną chełmską defensywę. W zasadzie tylko raz zagroziła bramce Damiana Drzewieckiego. Gospodarze natomiast mogli podwyższyć wynik. Po stałym fragmencie gry groźnie głową strzelał Banaszak.

Druga połowa

Między 50 a 55 minutą, Chełmianka stworzyła sobie trzy bardzo dobre okazje bramkowe. Najpierw kibice oglądali kopię akcji z 16 min., kiedy to Kotowicz po szybkiej kontrze i ograniu rywala, zagrał wzdłuż bramki do Banaszaka, ale tym razem chełmski napastnik nie trafił w piłkę. Dwie minuty później po indywidualnej akcji groźnie strzelał Mateusz Kompanicki, jednak nie umieścił piłki w siatce. W 55 min. po kolejnej szybkiej kontrze z narożnika pola karnego uderzał Banaszak, lecz prosto w bramkarza. Co się odwlecze… W 63 min. Chełmianka znów wyprowadziła szybki kontratak. Piłkę na lewym skrzydle dostał bardzo aktywny w niedzielę Banaszak. Widząc, że nie może oddać skutecznego strzału, przerzucił ją nad obrońcami do wychodzącego na czystą pozycję Michała Kobiałki. Pomocnik gospodarzy spokojnie przyjął futbolówkę i z kilku metrów strzelił nie do obrony.

Do 67 min. Resovia grała słabo. Wtedy to chełmska defensywa popełniła błąd. Nikt nie upilnował na lewym skrzydle Przemysława Pyrdka, który strzałem z ostrego kąta w długi róg dał gościom nadzieje na korzystny wynik. Rzeszowianie ruszyli do ataku. Kilka razy zagrozili bramce Drzewieckiego po stałych fragmentach. Raz nawet chełmianie wybijali piłkę sprzed linii bramkowej. Najgroźniej było jednak po strzale Dawida Bieniasza, ale na szczęście w tej sytuacji piłka nie znalazła drogi do siatki. Chełmianka w 87 min. wyprowadziła szybką kontrę. Paweł Uliczny wyszedł z piłką i szkoda, że nie zagrywał do znajdującego się w środku pola niepilnowanego Aleksieja Prytuliaka… Ostatni gwizdek sędziego podopieczni trenera Artura Bożyka oraz kibice przyjęli z ulgą. Gospodarze w pełni zasłużenie zainkasowali po raz szósty w tym sezonie trzy punkty!

13 kolejka

Zapowiada się prawdziwie hitowe starcie. Chełmianka zawita na szczęśliwą dla siebie „Arenę” Lublin, gdzie zmierzy się z głównym faworytem do awansu do II ligi, Motorem. Na tym stadionie piłkarze Chełmianki dwukrotnie sięgali po Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim. Miejmy nadzieję, że po sobotnim meczu „Arena” Lublin chełmskim kibicom dalej będzie kojarzyć się tylko dobrze. Pojedynek Motor – Chełmianka zostanie rozegrany w sobotę 21 października o 17.00.

ChKS CHEŁMIANKA – RESOVIA RZESZÓW 2:1 (1:0)

1:0 – Banaszak (16)

2:0 – Kobiałka (63)

2:1 – Pyrdek (67)

ChKS: Drzewiecki – Jabkowski (59 Budzyński), Wołos, Chodziutko, D. Niewęgłowski (79 Chariasz), Kotowicz, Kobiałka, Uliczny, Kompanicki, Prytuliak, Banaszak.

RESOVIA: Gnatek – Cach (46 Kowal), Makowski, Barszczak, Staszczak (89 Feret), Pyrdek, Kwiek, Kmiotek, Adamski (64 Bieniasz), Kaliniec, Hass (57 Pałys-Rydzik).

Sędziował: Michał Fudala (Brzesko). Żółte kartki: Chodziutko, Kobiałka, Budzyński (C), Cach, Staszczak, Barszczak, Kaliniec (R). Widzów: 700.

Źródło: chelmianka.pl

Komentarze

REKLAMA
REKLAMA