REKLAMA
#Twarze Chełma | Grzegorz Gorczyca
FacebookTwitterGoogle+EmailFacebook MessengerLinkedInPrint

Portal chelmski.eu rusza z nowym cyklem pt. “Twarze Chełma”. To właśnie na naszym portalu poznasz sylwetki mieszkańców miasta, dla których właśnie Chełm stał się miejscem rozwijania talentów, pasji i biznesu. Naszą kolejną “twarzą” jest Grzegorz Gorczyca.

gg

Mateusz Grzeszczuk: „Awanturnik Grzegorz Gorczyca wiecznie szuka dziury w całym” . Tak pewnie może myśleć  grupa chełmian, a na pewno starosta Piotr Deniszczuk. (śmiech). W młodości należałeś do  tej grupy chłopaków, która „rządziła” w szkole, na osiedlu i ustalała zasady ?

Grzegorz Gorczyca: Raczej nie. Zawsze miałem dużo zwariowanych pomysłów, którymi „zarażałem” swoich kolegów, ale nie miałem wybujałych ambicji przywódczych. W pierwszych klasach szkoły podstawowej, razem z dwoma kolegami założyłem nieformalny klub eksploratorów i „zdobywaliśmy” stare piwnice, opuszczone domy i inne miejsca do których raczej dzieci nie powinny wchodzić. A już szczególnie w nocy. Oczywiście pasja ta narodziła się po książce i filmie „Wakacje z duchami”. Jak już jesteśmy przy panu staroście to powiem tylko tyle. Wiele lat mam kontakt z urzędami, firmami i stowarzyszeniami, ale z taką żenadą i patologią zetknąłem się po raz pierwszy. A ja jestem taki, że jak spotykam jakieś głupie, niezrozumiałe działania to zazwyczaj nie przymykam oczu, nie odwracam głowy, tylko próbuję temu zaradzić. I będę się upierał, że nie jest to szukanie dziury w całym tylko chęć naprawy kawałeczka naszej rzeczywistości.

Kiedy w tym wszystkim zrodziła się pasja do czterech kółek?

To było tak dawno, że nie pamiętam! Samochodami interesuję się od dziecka. Kiedyś liczba modeli jeżdżących po polskich drogach była bardzo ograniczona i potrafiłem je wszystkie rozróżnić po pracy silnika. Moja babcia miała kiosk Ruchu na ruchliwej ulicy w Lublinie. Bardzo lubiłem tam przesiadywać i obserwować przejeżdżające auta. Pamiętam, że kiedyś pod choinkę dostałem samochód na baterie, którym można było sterować za pośrednictwem takiego długiego kabla. To była moja najlepsza zabawka. Dzięki kioskowi babci miałem łatwiejszy dostęp do baterii (może nie wszyscy uwierzą, ale kiedyś były olbrzymie trudności, żeby je kupić) i jeździłem tym samochodem po kilka godzin dziennie. Do dziś pamiętam traumę po tym, jak w końcu ten samochód się zepsuł.

12171990_1053847134635141_1144332981_o

A pamiętasz swoje pierwsze auto?

Po zdobyciu prawa jazdy jeździłem Wartburgiem 353W moich rodziców. To auto miało niespełna litrowy, dwusuwowy silnik, nieprawdopodobną liczbę 45 koni i piękny czerwony, agresywny kolor. Razem z kolegą mocno je „tuningowaliśmy”, zostało wyposażone w wiele kompletnie niepotrzebnych „udogodnień” takich jak np. kontrolki włączonych wycieraczek i radia. Tym autem brałem udział w ówczesnych rajdach samochodowych, osiągając zupełnie przyzwoite wyniki. Wartburga wspominam bardzo sympatycznie, było niezawodne i niedrogie w eksploatacji. Wówczas te cechy były bardzo ważne, bowiem w wolnych chwilach zajmowałem się „handlem zagranicznym” i często kursowałem na trasie Polska – Rumunia.

Natomiast pierwszym moim samochodem był Peugeot 205 z podstawowym silnikiem o pojemności 1360 ccm i oczywiście w czerwonym kolorze. W porównaniu z leciwym Wartburgiem był to wielki przeskok jakościowy.  Nie bez kozery ten model rozpoczął finansowe sukcesy Peugeota. Doskonale pamiętam też pierwszy samochód moich rodziców jakim był Fiat 125p. Jako mały chłopak lubiłem w nim siedzieć nawet w garażu.

Jak doszło do utworzenia Automobilklubu Chełmskiego?

Nasz klub został założony w styczniu 1977 roku i fakt ten był związany z wprowadzeniem w połowie roku 1975 nowego podziału administracyjnego kraju.  Wówczas liczbę województw  zwiększono do czterdziestu dziewięciu i ówczesne władze uznały, że w każdym województwie powinien być klub zajmujący się motoryzacją. Wtedy właśnie powstały automobilkluby w Białej Podlaskiej, Chełmie i Zamościu. Kluby te miały poważne dotacje, ludzi na etatach, sprzęt  i przydziały trudno dostępnego wówczas paliwa. Ten okres prosperity niestety skończył się wraz z transformacją ustrojową i po roku 1989 działalność klubu zamarła. Pod koniec roku 1994 udało mi się ją reaktywować i w całkiem dobrej kondycji, z dobrymi wynikami dotrwać do tej pory. Udało się tego dokonać dzięki wielkiej grupie oddanych osób, które przez te dwadzieścia lat angażowały się w pracę na rzecz Automobilklubu Chełmskiego. Dzięki nim bardzo szybko z małego, lokalnego klubu awansowaliśmy do roli jednego z najważniejszych, a ja twierdzę, że najważniejszego automobilklubu we wschodniej Polsce.

Jakim uczniem był Grzegorz Gorczyca?

Byłem przeciętnym uczniem w klasie matematyczno-fizycznej w I LO w Chełmie. Mimo, że w tamtych czasach nie było Internetu, to jednak nie było zbyt wiele czasu na naukę. Dużo czasu spędzaliśmy na szkolnym boisku i w małej sali gimnastycznej, która teraz w I LO pełni funkcję kaplicy. Byłem reprezentantem szkoły m. in. w koszykówkę. Pamiętam jak kiedyś jako reprezentanci województwa chełmskiego pojechaliśmy na turniej strefowy do Stalowej Woli, gdzie nasz SKS Chełm składający się w zasadzie z chłopaków tylko z mojej klasy i w grupie walczyliśmy z takimi potęgami jak Resovia Rzeszów, Start Lublin i Siarka Tarnobrzeg. Powiedzieć, że wszystkie mecze przegraliśmy sromotnie to bardzo łagodne określenie, a jedynym naszym atutem była ambicja. Wspólnie z najbliższymi kolegami uczyliśmy się przedsiębiorczości, organizowaliśmy dyskoteki i zajmowaliśmy się kopiowaniem kaset. Fajne to były czasy!

Jak byliśmy w klasie maturalnej generał Jaruzelski wpadł na pomysł wprowadzenia stanu wojennego, co skutkowało dla nas tym, że odwołano nam szkolną studniówkę. Poradziliśmy sobie tak, że w pięć par przeprowadziliśmy ją w mojej piwnicy. Zaczęła się oczywiście polonezem, a zabawa byłą przednia. Na studniówkę zrobiliśmy nawet specjalne dyskotekowe oświetlenie. Później były studia na Politechnice Lubelskiej, ale brak tu miejsca by to wspominać. A i niepedagogicznie deprawować młodzież (śmiech).

12177199_1053853671301154_249272604_o

Jedno małe wspomnienie by nie zaszkodziło (śmiech). Utrzymujesz kontakt z ludźmi z liceum, studiów?

Te spokojniejsze byłyby nudne, a o tym mniej spokojnych lepiej nie wspominać. Jeśli chodzi o kontakty z ludźmi to staram się to robić, choć z różnym skutkiem. Duża część koleżanek i kolegów opuściła Chełm rozjeżdżając się nie tylko po Polsce, ale po świecie. Ostatnią okazją do spotkania był wrześniowy zjazd wychowanków I LO. Z mojej klasy liczącej trzydzieści sześć osób pojawiło się w szkolnym parku tylko osiem osób. Ja niestety byłem tylko na piątkowym spotkaniu, bowiem w następnych dniach pełniłem odpowiedzialną funkcję sędziego faktu na Rajdzie Nadwiślańskim. Z kilkoma osobami nie widziałem się bardzo długo, a z kilkoma mam stały kontakt – jak to w życiu.

Był moment, że chciałeś opuścić Chełm?

Opuścić Chełm? Nie, nigdy nie miałem takiego pomysłu! Nawet wtedy, jak z dużymi sukcesami startowaliśmy w Turystycznych Motorowych Mistrzostwach Polski i na każdą rundę mieliśmy bardzo daleko. Chełm to fajne miasto ze wspaniałymi ludźmi. Zgadzam się, brzmi to banalnie, ale ja naprawdę tak uważam. Zwróć uwagę ilu zdolnych, kreatywnych osób jest skupionych przy MDKu, Chadeku czy działa w chełmskich stowarzyszeniach. Znam mnóstwo ludzi, którzy dobrze radzą sobie w biznesie czy też rozwijają różne, często bardzo oryginalne pasje i też nie chcą zamienić naszego Chełma na inne miasto. Podoba mi się również to, że w tym samym czasie przejadę cały Chełm, co w warszawskim korku dwa skrzyżowania.

Choć z drugiej strony nieco przekornie odpowiem, że ja bardzo lubię opuszczać Chełm, ale tylko w sytuacjach kiedy wiąże się to z jakąś wycieczką czy dalszym wyjazdem. Jestem zapalonym turystą i bardzo lubię poznawać nowe miejsca, im dalej tym lepiej. Ale tym chętniej wracam później do Chełma i konstatuję, że wszędzie dobrze, ale w Chełmie najlepiej. I tylko zastanawiam się dlaczego Droga Kuretów w Efezie niemalże w nienaruszonym stanie przetrwała dwadzieścia trzy wieki, a kostka na naszym deptaku rozleciała się po dwudziestu latach.

12171332_1053852651301256_61247799_o

Czy jest obiekt, inwestycja drogowa/skierowana dla kierowców, która Ci się marzy w Chełmie?

Oczywiście profesjonalny tor wielofunkcyjny, chyba nie spodziewałeś się innej odpowiedzi! Wielofunkcyjny, czyli łączący część szkoleniową z wyczynową, na którym w zależności od konfiguracji można by przeprowadzać wyścigi płaskie i rallycross oraz pełen zakres ćwiczeń i szkoleń dla samochodziarzy i motocyklistów. Do tego budynek biurowy, mały hotelik, park serwisowy i trybunę dla kibiców. Potrzeba na to około 12 – 15 milionów złotych, więc jeśli ktoś ma taką wolną kwotę to proszę o kontakt. Choć z drugiej strony i tak mamy lepiej od mieszkańców wielu innych miast, bowiem przynajmniej na razie mamy dostęp do toru szutrowego i na stałe dysponujemy torem do motocrossu, który ma nawet homologację Polskiego Związku Motorowego. Mam ciągle nadzieję, że starosta odnajdzie w końcu resztki rozumu i odblokuje nam dostęp do toru asfaltowego w Zawadówce.

To teraz przyznaj jak często Grzegorz Gorczyca dostaje mandaty (śmiech).

Tutaj sensacji nie usłyszysz. W tym roku po powrocie z wakacji otrzymałem pamiątkowe zdjęcie od straży gminnej spod Bydgoszczy. Przyznałem się do prowadzenia samochodu i za przekroczenie prędkości o 11 km (61 na 50) dostanę 100 zł mandatu i dwa punkty karne. Wcześniej jakiś mandat i punkty miałem chyba z pięć – sześć lat temu, tak więc nie zdarza mi się to często. Nawet nie będę próbował wmawiać, że zawsze sztywno trzymam się przepisów, zdarza mi się przekroczyć dozwoloną prędkość, jednak staram się jeździć rozważnie i z wyobraźnią. Na naszych drogach jest za wiele niepotrzebnych ograniczeń prędkości. Często jest tak, że znaki takie stoją w tych samych miejscach i z tymi samymi wartościami od kilkudziesięciu lat, a więc od czasów kiedy jeździliśmy syrenkami i warszawami. Współczesne samochody są już zupełnie inne i limity prędkości w niektórych miejscach powinno się podnieść. Choć z drugiej strony zdarzało mi się też samowolnie ustawiać potrzebne ograniczenia prędkości, za co nawet trafiłem przed oblicze sądu i na łamy kolorowego czasopisma kobiecego.

To pytanie na koniec. Jest takie auto, które najchętniej zobaczyłbyś rano w swoim garażu?

Takich samochodów jest tyle, że garaż musiałby mieć wielkość parkingu przy centrum handlowym Wówczas miałbym wielki problem, bo ja się bardzo przywiązuję do samochodów i nie wiedziałbym, którym jeździć. Gdybym jednak miał wybrać jedno to byłby to któryś z mocnych SUVów, czyli aut które już z samej nazwy łączą w sobie cechy sportowe i użytkowe oraz lepiej dadzą sobie radę na naszych dziurawych drogach. Wybór pomiędzy Audi Q5 a Volkswagenem Touaregiem byłby bardzo trudny i obym jak najszybciej musiał podejmować taką decyzję.

Dziękuję serdecznie za rozmowę!

12175923_1053853261301195_1073629286_o

Komentarze

REKLAMA
REKLAMA