REKLAMA
#Twarze Chełma | Mariusz Marcyniak
FacebookTwitterGoogle+EmailFacebook MessengerLinkedInPrint

Portal chelmski.eu prezentuje cykl pt. „Twarze Chełma”. To właśnie na naszym portalu poznasz sylwetki mieszkańców miasta, dla których właśnie Chełm stał się miejscem rozwijania talentów, pasji i biznesu. Naszą kolejną „twarzą” jest Mariusz Marcyniak.

marcyniak

Trudno nie przyznać, osiągnąłeś w młodym wieku wielki sukces. Grałeś w reprezentacji Polski, niedługo będziesz reprezentował barwy Skry Bełchatów. Pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy pomyślałeś, że to chyba „to”, że warto dalej się angażować, bo rzeczywiście może coś z tego być? 

Przełomowym momentem była przeprowadzka do Warszawy, czyli zmiana dotychczasowego życia dla siatkówki. Wtedy wiedziałem, że chce się tym zając na poważnie.

Pomógł ci ktoś w podjęciu decyzji?

Te decyzje musiałem podjąć sam,  jednak wiedziałem że mam wsparcie w najbliższych.

Masz dwadzieścia trzy lata, a jednak codziennie czeka na ciebie ciężka praca. Za pewne nie możesz sobie pozwolić na wiele rzeczy. Czy dokonując takich decyzji, człowiek rzeczywiście szybko dorasta?

Wiadomo, że trzeba szybciej dorosnąć. Dość szybko zmienia się myślenie, gdyż decydując się na profesjonalny sport, trzeba liczyć się z masą wyrzeczeń. Jednak robi się to z przyjemnością, ponieważ jest to mały kroczek ku temu, żeby coś osiągnąć.

Z czego najciężej było ci zrezygnować, jakie wyrzeczenie sprawiło ci najwięcej kłopotu?

W zasadzie z żadnym wyrzeczeniem nie było kłopotu, ponieważ wiedziałem, że robię to w dobrym celu. Jednak na początku najbardziej doskwiera tęsknota za rodzinnymi stronami, gdyż wiadomo, że w tym sporcie wyprowadzka to tylko kwestia czasu.

Miałeś kiedykolwiek kłopoty z zaklimatyzowaniem się w nowych miejscach? Jak byłeś przyjmowany?

Nie, jakoś nigdy nie miałem kłopotu z nowym lokum. Zawsze z chęcią przeprowadzałem się w coraz to nowe miejsca, ponieważ miałem okazję zwiedzić trochę Polski. Wiem, że przede mną jeszcze kilka takich epizodów. Ludzie zawsze przyjmowali mnie z pozytywnym nastawieniem i niejednokrotnie spotykałem się z sytuacją, że ktoś po moim akcencie wiedział z jakiej części kraju pochodzę.

Jak wspominasz czasy szkolne w Chełmie? Czy właściwie wtedy kręciła Cię siatkówka?

Chełmskie czasy szkolne wspominam jak najlepiej i oczywiście zawsze towarzyszył mi sport, jednak tylko przez rok w liceum była to siatkówka. Kiedy chodziłem do podstawówki i gimnazjum siatkówki, nawet nie oglądałem jej w telewizji, a zajmowałem się lekkoatletyką i piłką nożną, jak każdy chłopak w tym wieku.

W Chełmie da się trenować siatkówkę na dosyć dobrym poziomie?

Oczywiście mamy Tempo Chełm, gdzie stawiałem pierwsze kroki i żałuje, że trafiłem tam tak późno.

Jak to się stało, że trafiłeś do drużyny? Jak wspominasz ten czas?

Poszedłem na trening siatkówki w II LO do Pana Adama Kota. Później polecił mi, żebym poszedł na trening do Tempa, tak aby spróbować swoich sił. Następnego dnia pojawiłem się tam i tak już zostało. Wspominam to bardzo dobrze, to był udany, ciekawy rok. Znajomości z niektórymi chłopakami utrzymuje do dziś.

Kto miał największy wpływ na to, że twoja kariera nabrała „tempa”?

Wydaje mi się, że największy wpływ na rozwój mojej kariery, miał trener Wojciech Szucki z Metra Warszawa. Spędziłem w stolicy dwa lata, a trener bardzo pomógł mi się rozwinąć oraz zdać sobie sprawę, że jednak coś z tego może być.

A miałeś jakieś wątpliwości?

Oczywiście. Niczego nie można być pewnym. Wiedziałem, że jeżeli będę ciężko pracował i w całości oddam się siatkówce, to być może coś z tego będzie, ale nigdy nie miałem pewności, że tak właśnie się stanie.

A gdyby nie siatkówka?

Cięzko jest mi odpowiedzieć, co by było gdyby nie siatkówka. Jestem przekonany, że próbowałbym swoich sił w innym sporcie, być może była to piłka ręczna lub lekkoatletyka.

Masz jakiegoś siatkarza, którego podziwiasz?

Kiedyś bardzo podobała mi się gra reprezentacji Brazylii. Szybkość ich gry nawet w dzisiejszych czasach byłaby imponująca. Jeśli chodzi o konkretnego siatkarza, to na chwile obecną takiego nie posiadam. Jest wielu siatkarzy, którzy grają na bardzo wysokim poziomie i każdego podziwiam oddzielnie.

Z kim najbardziej „zaprzyjaźniłeś się” o ile można w ogóle tak to nazwać, z twojego nowego zespołu ? Ktoś Ci pomógł się zaaklimatyzować.

Zaaklimatyzowanie przebiega bardzo dobrze. Jako zawodnicy musimy tylko przychodzić i trenować, a wszystkie pozostałe sprawy są niezależne od nas. Trenerzy pomagają nam w kwestiach technicznych, jeżeli zrobimy coś dobrze, to nas chwalą, jeżeli trzeba, to przekażą swoje uwagi. Przyszedłem tutaj trenować, uczyć się i tylko na tym się skupiam. Mam pomoc we wszystkich sprawach, które dotyczą klubu i powodów, dla których tu jestem. Mam tylko przyjść, dać z siebie sto procent. Jest super, nie spodziewałem się, że tak to będzie wyglądać.

Konkurencja na twojej pozycji jest bardzo duża.

Nie ukrywajmy, że trójka środkowych poza mną, to jest klasa światowa. Dwóch mistrzów świata, jest Srećko Lisinac, który jest podstawowym środkowym Serbii. To jest najwyższy poziom. Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Będę podpatrywał od nich jak najwięcej. Może coś się uda ukuć, a jeżeli nie, to na pewno dużo z tego wyciągnę.

Zdołałeś już zwiedzić Bełchatów?

Jasne. Nie jest to jakieś wielkie miasto, ale ma parę ciekawych rzeczy, które już pozwiedzałem. Akurat mieliśmy z dwa dni wolnego. Także wiem, co gdzie jest (śmiech).

Jakie są Twoje najbliższe cele?

W najbliższym czasie chciałbym wyciągnąć z treningów jak najwięcej. Mamy teraz ciężki okres przygotowań do sezonu i chce go przepracować jak najlepiej aby w momencie startu ligi być w optymalnej formie.

Dziękuję za rozmowę.

marcvyniak3

Źródło fot. Tomasz Kudala (sportsphotos.eu)

Komentarze

REKLAMA
REKLAMA