REKLAMA
,
Fundusze Europejskie jednak nie dla każdego?
FacebookTwitterEmailFacebook MessengerLinkedInPrint

Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle – to polskie przysłowie idealnie oddaje stan przygotowań do nowego rozdania funduszy europejskich. Okazuje się, że przez prawdopodobnie nieprzemyślane pomysły rządowych urzędników może dojść do absurdalnej sytuacji, która uniemożliwi małym stowarzyszeniom i fundacjom pozyskiwanie środków na swoje działania. To oznacza mniej inicjatyw lokalnych i działań skierowanych na rozwój obywatela.

Reklama

Cały problem powstał z chwilą opublikowania przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju dokumentu, będącego instrukcją dla instytucji zarządzających środkami z Europejskiego Funduszu Społecznego, czyli dla Urzędów Marszałkowskich. Ministerstwo proponuje w nim, aby przy naborach wniosków o dotacje stosować 5% wkład własny. To może wydawać się niewielką kwotą, ale przy dotacjach rzędu kilkuset tysięcy, jest to kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych. To pieniądze, które organizacja pozarządowa musi zainwestować w cały projekt ze swoich własnych środków i których nikt im nie zwróci.

– To ogromne obciążenie dla początkującego stowarzyszenia! – mówi oburzony przedstawiciel jednego z nich. Dla porównania – roczny budżet mojego stowarzyszenia to niecały 1000 zł. Utrzymujemy się wyłącznie z własnych składek członkowskich i nie zarabiamy na prowadzonych przez nas działaniach. Skąd, więc mamy wziąć gotówkę na wkład własny? To jawne wykluczenie małych podmiotów, a jednocześnie zniechęcenie do próbowania sił w ubieganiu się o fundusze europejskie – dodaje.

Z kolei inny przedstawiciel uważa, że pięcioprocentowy wkład własny to naturalny i często spotykany wymóg. Zaznacza jednak, że warto o tym dyskutować, aby organizacje miały, jak najkorzystniejsze możliwości działania.

Problemem poruszone jest środowisko organizacji pozarządowych na czele z cenionym prawoznawcą prof. Hubertem Izdebskim. Walczy o to, by zmienić wykluczające zapisy i wysuwa swoje argumenty. Jednym z nich jest to, że same instytucje Unii Europejskiej nie uwzględniły nigdzie wymogu pięcioprocentowego wkładu własnego. Zaznacza, że to wymysł naszych krajowych urzędników, który nie ma pokrycia w polskim prawie. Według profesora, dotacje unijne powinny być traktowane jako zadania publiczne określone w ustawie o działalności pożytku. Jej zapisy mówią jasno, że to administracja publiczna powinna finansować całość realizowanych zadań.

Do konfliktu włączyła się także lubelska Rada Działalności Pożytku Publicznego, wystosowując otwarte stanowisko m. in. do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej oraz Marszałka Województwa Lubelskiego. Rada apeluje w nim o uwzględnienie głosu organizacji pozarządowych i poważne potraktowanie opinii prawnej profesora Huberta Izdebskiego.

Jednocześnie należy pochwalić lokalne samorządy, w tym miasto Chełm, które nieco wyprzedzając fakty planują ogłaszać konkursy dla organizacji pozarządowych na pokrycie finansowych wkładów własnych.

No votes yet.
Please wait...
Napisz komentarz

Napisz komentarz lub odpowiedz na już istniejący

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

Reklama
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Jutro radni uchwalą budżet
AKTUALIZACJA. Radni uchwalą budżet
Budżet (coraz mniej) obywatelski
Budżet (coraz mniej) Obywatelski
Rośnie dług Chełma
Rośnie dług Chełma
Ostrożnie na Obłońskiej!
Ostrożnie na Obłońskiej!
Katastrofa dopiero przed nami?
Katastrofa dopiero przed nami?
REKLAMA