REKLAMA
,
Osłabiona Chełmianka bez argumentów
FacebookTwitterEmailFacebook MessengerLinkedInPrint

W 10. kolejce piłkarze Chełmianki przegrali przed własną publicznością z Podhalem Nowy Targ. W Chełmie Podhale po raz pierwszy poprowadził trener Janusz Niedźwiedź. W Chełmiance ciąg dalszy problemów kadrowych.

 

Reklama

Na porażkę podopiecznych Artura Bożyka złożyło się kilka czynników. Już po meczu w Ostrowcu Świętokrzyskim wiadomo było, że przeciwko Podhalu za kartki nie wystąpi Dawid Niewęgłowski. Na trzy dni przed meczem z zespołem z Nowego Targu uraz zgłosił Piotr Chodziutko. W dalszym ciągu kontuzje leczą Przemysław Kwiatkowski, Jakub Niewęgłowski, Michał Maliszewski i Michał Kowalczyk. Pierwszy z nich być może wróci do kadry meczowej już na spotkanie z Podlasiem. Drugi najwcześniej będzie gotowy na Resovię Rzeszów. Dwaj ostatni wznowią treningi w drugiej połowie października. Niestety, po meczu z Podhalem trener Artur Bożyk ma jeszcze większy ból głowy. Za cztery żółte kartki w najbliższym pojedynku będzie pauzował Przemysław Banaszak. Nie zagra również Damian Koprucha, który w sobotę ujrzał czerwoną kartkę za faul. Pociecha taka, że do drużyny wróci D. Niewęgłowski. Problemy kadrowe miały olbrzymi wpływ na grę chełmskiego zespołu w spotkaniu z Podhalem. Z konieczności na bokach obrony musieli zagrać ofensywni zawodnicy, Przemysław Koszel i Mateusz Kompanicki. Parę stoperów tym razem tworzyli Michał Wołos i Paweł Jabkowski.

Początek meczu dla gospodarzy był obiecujący

Już w 4 min. Banaszak znalazł się w dogodnej sytuacji strzeleckiej po zagraniu od Aleksieja Prytuliaka. Mimo ostrego kąta uderzył na bramkę w długi róg sprawiając golkiperowi gości sporo problemów. Później do głosu doszło Podhale i trzeba przyznać, że przez kolejnych 20 minut dyktowało warunki gry. Goście pod bramką Damiana Drzewieckiego stwarzali zagrożenie przede wszystkim po stałych fragmentach. Chełmscy defensorzy mieli problemy głównie z bitymi na krótki słupek rzutami rożnymi. Po jednym z nich piłkę niemal z linii bramkowej wybił Michał Kobiałka.

W pierwszej połowie Chełmianka stworzyła sobie jeszcze jedną dogodną okazję do zdobycia gola. W 32 min. do wrzuconej w pole karne piłki ruszył Hubert Kotowicz, ale zabrakło mu kilku centymetrów, by przerzucił futbolówkę nad wychodzącym z bramki Mateuszem Szukałą. Wszystko wskazywało na to, że do przerwy gole mimo wszystko nie padną. Niestety, w 42 min. po wrzutce z prawej strony celnym strzałem głową popisał się Artur Pląskowski i Podhale prowadziło 1:0.

Druga połowa

Gospodarze wyszli po przerwie z zamiarem przejęcia inicjatywy i zdobycia wyrównującej bramki. Już w 46 min. ładnie z rzutu wolnego uderzył Kobiałka, ale Szukała był na posterunku. Wydawało się, że bramka na 1:1 to tylko kwestia czasu. Zamiast tego w 48 min. było jednak 0:2. Chwile nieuwagi chełmskich obrońców wykorzystał Sebastian Dziedzic. Chełmianka walczyła o kontaktowego gola, jednak w sobotę osłabiony kadrowo chełmski zespół nie miał za wielu piłkarskich argumentów. Banaszakowi, Michałowi Budzyńskiemu, czy Koszelowi pod bramką przeciwnika brakowało nie tylko skuteczności, ale także zimnej krwi. W dodatku od 78 min. miejscowi musieli radzić sobie w dziesiątkę, po tym, jak sędzia pokazał czerwoną kartkę Damianowi Koprusze za faul w środku pola. Decyzję arbitra można uznać za co najmniej kontrowersyjną, bo Koprucha i zawodnik Podhala w jednej chwili ruszyli do piłki, a chełmski gracz nie zaatakował jej wyprostowaną nogą. – Trafiłem na 100 procent w piłkę, a nie w nogi rywala! – zaklinał się po meczu wychowanek Hetmana Żółkiewka.

Nastawione na grę z kontrataku Podhale jeszcze kilkakrotnie zagroziło bramce Drzewieckiego, stwarzając dwie stuprocentowe sytuacje do podwyższenia wyniku. W obu chełmski bramkarz zachował się bardzo dobrze i obronił strzały zawodników gości.

To nie tragedia

Z porażki nie ma co jednak robić dramatu. W tej lidze, co pokazują wyniki (Soła rozgromiła faworyta do awansu Motor Lublin 6:0, Chełmianka wygrała w Oświęcimiu w drugiej kolejce 4:0), wszystko jest możliwe. Z całą pewnością gra Chełmianki wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby trener Bożyk miał do dyspozycji przynajmniej trzech czy czterech obecnie kontuzjowanych zawodników, zwłaszcza z defensywnego bloku. O tej przegranej trzeba jak najszybciej zapomnieć i udać się do Białej Podlaskiej po punkty.

Mecz z Podlasiem w sobotę 7 października o 15.00.

ChKS CHEŁMIANKA – PODHALE NOWY TARG 0:2 (0:1)

0:1 – Pląskowski (42), 0:2 – Dziedzic (48).

ChKS: Drzewiecki – Kompanicki, Jabkowski, Wołos, Koszel, Kotowicz, Kobiałka, Uliczny, Budzyński, Prytuliak (75 Koprucha), Banaszak.

PODHALE: Szukała – Drobnak, Mikołajczyk, Cyfert, Barbus, Nawrot, Świerzbiński (80 Lewiński), Ligienza (89 Buć), Przemyk (87 Kobylarczyk), Pląskowski (75 Pająk), Dziedzic (84 Piwowarczyk).

Źródło chelmianka.pl

Napisz komentarz

Napisz komentarz lub odpowiedz na już istniejący

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Reklama
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Przyspieszcie - apelują przedsiębiorcy i Organizacje pozarządowe
Przyspieszcie – apelują przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe
Będzie nowy wiceprezydent?
Będzie nowy wiceprezydent?
Będzie nowy wiceprezydent?
Miasto rusza do walki z wirusem
Zapal znicz dla medyka
Zapal znicz dla medyka
Miejska spółka pomoże w ozdobieniu grobów
Miejska spółka pomoże w ozdobieniu grobów
REKLAMA